niedziela, 15 listopada 2015

OKLEPYWANIE (cykl: kaszel, grypa, przeziębienie)

(Ta seria jest mało apetyczna, raczę nie jeść przy czytaniu)


W poprzednim odcinku napisałam o kaszlu i pluciu, mocno zalecając ewakuację plwociny. I o tym, żeby pacjenta trzeba nawodnić (np. dwie szklanki wody), żeby plwocina po prostu była rzadszej konsystencji i łatwiej wyszła przy kaszlu. A dziś będzie o drugiej ważnej rzeczy, którą można zrobić by pomóc przy kaszlu. Chodzi o OKLEPANIE (lub oklepywanie, bo lepiej oklepać parę razy, ale nawet raz pomoże).

Niestety, nie można się oklepać samemu, bo technicznie trudno sobie sięgnąć do pleców. Ewentualnie można próbować klepać się solidnie z przodu po klacie, ale trochę to słaby pomysł bo tu przylega serce, lepiej klepać od tyłu. Jeśli ktoś bawi się w tworzenie robotów i oprogramowania do nich, to może sobie zrobić oklepującą rękę, ale żadnego modelu w sprzedaży nie widziałam. Teraz trochę sobie żartuję, pozostańmy przy tradycyjnym klepaniu, kiedy jedna osoba własną ręką klepie drugą. Opiszę jak taką rękę ułożyć. A potem w jakich porach dnia najlepiej oklepywać.

Jak ułożyć rękę
Oklepanie to nic innego jak „walenie po plecach”, jednak nie tak silne jak wtedy, gdy z całej pary ludzie walą kogoś kto się zakrztusił jakimś ciałem obcym, czy płynem. Jednak mechanizm jest podobny, trzeba wstrząsnąć klatką piersiową, by po prostu plwocina się odkleiła. Należy klepać dłonią plecy po obu stronach kręgosłupa. Trochę to przypomina klapsy, ale lepiej ułożyć dłoń, tak by miała zagłębienie. Tak, jak układamy palce, gdy chcemy  nabrać wody w dłoń. Wtedy mamy zagłębienie, w którym zbiera się woda. I o takie ułożenie mi chodzi. Mamy wtedy poduszeczkę powietrzną pod dłonią. Skuteczniejsze do klepania i nie boli (jak może boleć jeśli ułożymy dłoń po prostu płasko). Oklepanie nie powinno boleć. Jak najbardziej można robić przez ubranie. Technika ułożenia rąk jest sprawą drugorzędną, najważniejsze jest by wstrząsnąć klatkę piersiową, by (przepraszam za dosadność) glut się odkleił. Można i kantami dłoni od biedy. Istotą sprawy jest to by wstrząsnąć klatkę, ale wcale to nie musi być mocne uderzanie. Raczej właśnie energiczne poklepanie – stąd nazwa.

Jak ułożyć pacjenta
Dobrze, jeśli oklepywany pacjent ma pupę niżej niż głowę. Albo chociaż płasko leży. Plwocina, jak każda rzecz podlega prawu  grawitacji, i jeśli stoimy, albo siedzimy, to wykasłujemy ją „pod górkę”. Trochę bez sensu…. Dlatego lepiej dobrze jest się ułożyć z pupą powyżej głowy i podeprzeć rękami. Przykładowe w miarę wygodne pozycje do oklepywania, to:

1.        zwiesić pacjenta z łóżka – nogi i pupa na łóżku, głowa i podparcie rękami na podłodze, pluje się do miski. Osoba oklepująca siedzi na stołeczku obok.
2.       Pacjent po prostu leży na płasko, na brzuchu. Można  samą głowę wychylić za krawędź łóżka. Bardzo wygodna pozycja. Bez opuszczania głowy jest przyjemniej. Skuteczność jednak jest ciut mniejsza – bo jest poziomo, a nie w dół. Ale i tak lepiej niż na siedząco, albo bez oklepywania. Prawdę mówiąc najbardziej ją lubię.
3.       Małe dzieci można położyć sobie na udzie. Jak się siedzi na krześle, wyprostować nogi na podłodze, dziecko na udo, nóżkami do nas, główka przy naszym kolanie. Pleckami do góry. I klepiemy. Bardzo wygodna pozycja. Dzieci to lubią, potrafią zasnąć w tej pozycji. Naprawdę. Widziałam na własne oczy. To klepanie jest dla dziecka po prostu miłe.

Jakby by się nie ułożył, ważne by oklepać. Jak nie ma jak unieść pupy, to warto nawet oklepać na stojąco czy siedząco.  A pochylić się potem, do samego odkrztuszania. Po oklepaniu, albo w trakcie, powinno się zacząć chcieć pluć i kasłać. I tak ma być. A jak wyleci plwocina, to póki się nie zrobi nowa, chory ma trochę spokoju. Łatwiej mu będzie ją wykasłać jak się nachyli. I ma pluć, nawet jeśli to nieapetyczne. Będzie krócej chorować.

Kiedy oklepywać
Rano, zwłaszcza po wstaniu, czy po zmianie pozycji – to jest naturalny moment kiedy plwocina która się nazbierała, lubi się odkleić i drażni śluzówkę i wręcz prowokuje kaszel. Chce się kasłać. Bardzo dobrze, to jest naturalny moment by się nachylić i powypluwać co się tylko da, jak ktoś może oklepać w tym czasie to znakomicie.
Można oklepać się przed snem, żeby mieć spokój na noc, ale nie bezpośrednio przed, bo jeszcze trzeba przewidzieć czas na odpluwanie. Ile czasu? Jak oklepiemy w ciągu dnia, to mniej więcej chory będzie wiedział ile czasu zajmuje mu odksztuszanie. Może nieapetyczne, ale skuteczne. Ja bym radziła nawadniać i klepać w ciągu dnia, i skończyć te zabiegi na 3 godziny przed snem. Jeśli jednak ktoś bardzo kaszle to po prostu klepiemy, żeby mu pomóc (i poimy), niezależnie od pory. Jeśli go kaszel dusi, to i tak się nie wyśpi. Natomiast jeśli dobrze napoimy, dobrze odklepiemy, dobrze wyksztusi – powinien zyskać trochę spokoju na sen. (Widzicie? Da się bez syropu „na noc”!)

Kiedy NIE oklepywać
Nie oklepujmy po jedzeniu, czy bezpośrednio po piciu, bo jeśli chory się nachyla do klepania, to po prostu może zwymiotować. Picie wchłania się 20 minut, więc pół godziny po wypiciu wody można zabrać się za oklepywanie. Po obiedzie, to ze dwie godziny dobrze odczekać. Przed posiłkiem, jak najbardziej, ale chociaż z pół godziny przed, żeby móc spokojnie się wykasłać i uspokoić, zanim zacznie się jeść. Za to w nagrodę nie kaszle się przy posiłku.

Czy klepać w ubraniu?
Ubranie – ależ tak, może być, czemu nie. Nie ma sensu chorego przestudzić. Może nie bardzo grube ubranie, bo trudno klepać. I dobrze żeby było w miarę obcisłe, jeśli chory się nachyla, bo wtedy wszystkie szaliczki, i luźne bluzki będą po porostu przeszkadzały przy pluciu. Chyba, że klepiemy na płasko, czy wręcz na siedząco, bez nachylania, wtedy ubranie jest nieistotne.
Można też po prostu dać dużo pić choremu i oklepać za każdym razem jak mu się naturalnie zaczyna zbiera na kasłanie.

Jakby to wszystko było nieapetyczne, to jest po prostu skuteczne i – co ważne - niesie ulgę choremu. Bo poza tymi parunastoma minutami klepania i plucia, kiedy przez chwilę jest gorzej, to po prostu się dużo mniej kaszle, i dużo lepiej czuje, bo nic nie zalega w płucach. I leczenie idzie szybciej. I jakoś okazuje się, że można się obyć dużo mniejszą ilością leków. Wręcz leki bez napojenia i oklepania mało pomogą. Wypróbujcie. Zwłaszcza jak ktoś pluje, pluje, charcze, długo się leczy, jakoś tak nieskutecznie - to po dodaniu picia i oklepywania szybkość poprawy i zdrowienia może wręcz zaskoczyć. Zwłaszcza u dzieci, bo one mają wąsko w oskrzelach i im lubi się zbierać plwocina i im się kaszle lubią przeciągnąć.

Warto wiedzieć? Moim zdaniem bardzo warto. Życzę krótkiego chorowania.


Dopisek:
W kwestii syropów i nachalnych reklam: wszystkie wpisy wychwalające syropek X czy Y konkretnej firmy będą usuwane. 
Natomiast można którymś syropem zachwycić jeśli się poda jego substancję czynną. Bez podawania nazwy producenta.






3 komentarze:

Tomasz Sawicki pisze...

Ie czasu trzeba oklepywać?

hs pisze...

Otóż to! O to samo chciałam zapytać: Jak długo należy oklepywać?? Ale widzę, ze już od Maja Pan Tomasz nie otrzymał odpowiedzi, więc i ja nie liczę ;)
Ale dziekuje bardzo za cenne, szczegółowe wskazówki. Pozdrawiam z "łoża boleści"

Liliana Trzpil pisze...

"Jakby to wszystko było nieapetyczne, to jest po prostu skuteczne i – co ważne - niesie ulgę choremu. Bo poza tymi parunastoma minutami klepania i plucia...."