wtorek, 4 września 2012

Pytania czytelnika (o grupach krwi i ojcowstwie)

Dostałam mail z pytaniem:
Pewna sprawa nie daje mi spokoju i chyba tylko Pani może mi odpowiedzieć na moje pytania dotyczące nurtującej mnie kwestii.
Otóż, jeżeli dziecko (tu został podany wiek dziecka i płeć) ma grupę krwi B, matka grupę A, natomiast ojciec grupę O, to czy jest możliwe, że to jest jego dziecko, czy w ogóle to wyklucza, iż on jest ojcem.
Bardzo proszę o odpowiedź, jest to dla mnie sprawa decydująca o mojej przyszłości.
Odpowiadam:
Jeśli jest to sprawa autentyczna i decydująca o przyszłości  - to koniecznie, ale to koniecznie należy upewnić się, że ma się prawidłowo zbadaną grupę kwi wszystkich osób biorących udział w rozważaniu. Nie wystarczy np. wypis ze szpitala z podaną grupą.

Jeśli mamy to sprawdzone to jeszcze należy zastanowić się czy wśród przodków nie ma osób z Indii - żeby wykluczyć grupę zero-Bombay, maskującą antygen B, który się może ujawnić u dziecka. Zarówno od strony matki, jak i ojca. Jeśli wykluczyliśmy Bombay:

Tak. Tak jak pisze czytelnik: z matki A i ojca zero - NIE ma szansy urodzić się dziecko z grupą krwi B.

Przypominam: zanim wpadniesz w emocje, drogi czytelniku, koniecznie sprawdź czy masz prawidłowe dane o grupach krwi wszystkich zainteresowanych osób!!!   Bywa, że potrzebne są dodatkowe badania i cała sprawa rozwiązuje się w ten sposób, że ktoś został niedodiagnozowany i wcale nie ma zero tylko np B, a skoro nie potrzebował krwi, to nikt nie przeprowadził dokładnej diagnostyki - i została jakaś pojedyncza  informacja o krwi pępowinowej przy urodzeniu - a tu się zdarzają błędy, bo dziecko nie wytwarza przeciwciał i jego krew może nie dawać aglutynacji z surowicami wzorcowymi. Takie dane to za mało do wykluczenia ojcostwa.

Jak najprościej (i za darmo) sprawdzić sobie grupę krwi? 
Oddać krew honorowo w punkcie krwiodawstwa, i poprosić o podanie grupy krwi - robią to bezpłatnie dla dawców, i wtedy jest badane starannie i dwukrotnie z niezależnej próbki. 
Badanie dwukrotne z niezależnej próbki jest warunkiem prawidłowego określenia grupy krwi. Jedna próbka to mała daweczka pobierana przed oddawaniem w celu sprawdzenia stanu zdrowia i parametrów krwi, a druga próbka to ta duża, oddawana do worka do przetoczeń. 
Należy namówić na oddawanie wszystkich zainteresowanych. Bez oddawania krwi takie badanie jest możliwe, ale jest płatne (nie jestem pewna w jakich przypadkach NFZ przewiduje refundację takiego badania, ale można zrobić bez NFZ i bez skierowania, na życzenie pacjenta - odpłatnie).

Warto też skorzystać z porady przychodni genetycznej, bo czasem zdarzają się niepełne ekspresje genu, chociaż przy układzie ABO to mało prawdopodobne, ale zanim kogokolwiek oskarżymy o cokolwiek (i rozbijemy rodzinę) - należy mieć absolutną pewność, że rzeczywiście jest o co oskarżać.
Jeśli analiza grup krwi nie daje odpowiedzi - to można zastosować badania DNA, droższe, ale dające dużo dokładniejsze wyniki. W przychodni doradzą czy należy je w danym przypadku zrobić.

Adopcja
I tu jednocześnie mamy odpowiedź na pytanie czy i kiedy mówić dzieciom adoptowanym, że są adoptowane: mówić najpóźniej wtedy, kiedy w szkole uczą o grupach krwi. Dla dziecka przemyślenie krzyżówki krwi własnych rodziców jest  czynnością oczywistą i odruchowo wykonywaną.

5 komentarzy:

Yvaine92 pisze...

otagowałam Cię: http://essentiavita.blogspot.com/2012/09/tag-versatile-blogger-7-faktow-o-mnie.html
mam nadzieję, że przyłączysz się do zabawy ;)

Lila pisze...

Dziękuję za wyróżnienie, miło mi. Zwłaszcza że jestem początkującym blogerem (startowałam pierwszego w życiu bloga w tym roku).

Yvaine92 pisze...

faktycznie :D ale jak na początkującą, piszesz świetne posty ;) aż się chce czytać!

Anka pisze...

Ha, czyżbym miała rozwiązanie zagadki dlaczego moja siostra ma grupę krwi 0 gdy tata-AB a mama-A?? Choć na hindusów nie wyglądamy ;-)

Agata pisze...

Kilka lat temu rozmawiałam o tym z babcią. Mówiła, że w szpitalu dziwili się, że jej dzieci mają taką a nie inną grupę krwi. Wtedy myślałam, że ona źle zrozumiała lekarza, albo coś pomyliła. Teraz wiem, że taka sytuacja może mieć miejsce, a lekarze kilkadziesiąt lat temu nie wiedzieli, że tak jest.