poniedziałek, 2 lipca 2012

Co to jest rak?


Co to jest rak?
Rakiem nazywamy taki nowotwór, który wywodzi się z komórek skóry lub błon śluzowych. Tak to fachowo jest zdefiniowane. Ale potocznie rakiem nazywany jest każdy nowotwór, nie tylko taki wywodzący się z nabłonka i właśnie o takim „każdym” nowotworze chcę opowiedzieć. I z nabłonka, i nie z nabłonka.

Co to jest nowotwór?
To proste. Nowotwór to takie komórki, które zapominają umrzeć.
Naprawdę. Każda komórka ma wpisaną informację, w co ma się różnicować i kiedy umrzeć. Jak komórka „zapomni”, że ma umrzeć, i do tego jeszcze się rozmnaża – to wtedy mamy nowotwór.

Jak to „zapomni” umrzeć? Przecież komórka nie pamięta.
Słusznie, to uproszczenie. Dokładniej: chodzi o sytuację, gdy w komórce uszkodzi się obszar z informacją, że ma umrzeć. Wtedy nie umiera. Naturalna, planowa śmierć komórki ma nawet swoją nazwę: apoptoza. I dzięki temu, że komórki w odpowiednim czasie umierają, to naskórek nam się złuszcza, a komórki krwi mamy nowe w miejsce starych, ale też na przykład w brzuchu matki u dziecka rozdzielają się palce – a rozdzielają się dzięki temu, że komórki pomiędzy palcami umarły. To kluczowy proces dla prawidłowego funkcjonowania organizmu: to, że komórki obumierają wtedy, kiedy potrzeba.

A teraz:
Skąd się bierze nowotwór? A dokładniej:
Skąd się bierze uszkodzenie tego obszaru genomu, w którym jest informacja o śmierci?

Mamy kilka możliwości:
- z przypadku – układy biologiczne nie są idealne i enzym od powielania nici DNA czasem się myli i źle wstawi kolejną „cegiełkę” w nić. Rzadko się myli, ale się zdarza.
- z braku mechanizmów naprawczych – ponieważ układy biologiczne nie są idealne, to mamy w komórkach zestaw mechanizmów do naprawiania DNA. Tak fizjologicznie, normalnie, mamy układ, który sprawdza czy nici pasują do siebie i czy dobrze się powieliły.  Jak ten system jest uszkodzony, to błędy pojawiają się częściej i  nowotwory pojawiają częściej. Jest nawet taka konkretna choroba polegająca na uszkodzeniu enzymu naprawczego a objawy są takie, że pacjent z tą chorobą ma dużo częściej nowotwory.
- z promieniowania (kosmicznego, promieniotwórczych pierwiastków w ziemi, promieniowania sztucznego, np. rentgenowskiego)
- z uszkodzenia DNA w wyniku działania wirusów (one nie mają swojego metabolizmu, wszczepiają się w DNA komórki, i wszczepiając mogą uszkodzić)
- z wchłaniania substancji, które lubią uszkadzać DNA (w jedzeniu, lub wdychając z powietrzem)
- z kontaktu z substancjami, które są nietrwałe chemicznie, i w przypadku złego przechowywania, czy złej obróbki kulinarnej, czy w wyniku metabolizmu w organizmie – przekształcają się do substancji rakotwórczych.
- z przekazanego w genach uszkodzenia, lub obszaru niestabilnego, które sprawiają, że w pewnym momencie komórka jakiejś tkanki „wariuje”, i rozmnaża się bez ładu, składu, a do tego zapomina umrzeć i niszczy gospodarza.
- Jeszcze jednym mechanizmem zwiększenia ilości nowotworów jest uszkodzenie układu kontrolnego, zabijającego nowotwory – a mamy taki. To układ immunologiczny, on z nowotworami walczy i generalnie wygrywa. Spytacie, że jak to wygrywa, skoro od czasu do czasu ktoś choruje na nowotwór? Odpowiem, że wygrywa, bo właśnie mamy te wykrywalne nowotwory  tylko od czasu do czasu. Osoby z osłabionym układem immunologicznym mają nowotwory częściej, bo ich układ immunologiczny częściej je przepuszcza.

Co zrobić, żeby nie mieć nowotworu?
- żyć w czystym
- jeść zdrowe
- wysypiać się 
- nie stresować
- a jeśli się zdarzy choroba wirusowa, to się nie forsować tylko położyć do łóżka i leżeć plackiem żeby sobie spowolnić metabolizm (więcej w odcinku wirus = leżeć)

7 komentarzy:

filips pisze...

Ahoj, Jeszcze jednym czynnikiem mogącym przyśpieszać/promować proces nowotworzenia są wolne rodniki. Częściowo można je zaklasyfikować do punktu "wchłaniania substancji, które lubią uszkadzać DNA" (choć wolnych rodników nie można zjeść, tworzą się dopiero w organizmie w procesie przetwarzania niektórych składników jedzenia) ale częściowo organizm produkuje je sam. Głównie podczas procesów oddychania ale też podczas np stanu zapalnego. I jest to zupełnie normalne. W czasie stanu zapalnego organizm produkuje duże ilości wolnych rodników w celu zabicia intruza, a jak już jest po wszystkim to sytuacja wraca do normy. Problem pojawia się wtedy, gdy albo mamy coś nie tak z naszymi enzymami odpowiadającymi za oddychanie komórkowe (ale na to nie możemy nic poradzić) albo mamy przedłużający się stan zapalny. Wtedy organizm ciągle, przez długi okres, produkuje wolne rodniki które mogą również prowadzić do uszkodzeń DNA. Podczas długich stanów zapalnych nasze DNA jest permanentnie narażone na uszkadzające je wolne rodniki więc i szansa jego uszkodzenia i nienaprawienia rośnie. Morał z tego taki, że należy dbać o szybkie leczenie stanów zapalnych i okresowe badania krwi.

PS: nie jestem lekarzem, więc może szanowna Autorka skomentuje i skoryguje
;)

Lila pisze...

A autorka nie jest chemikiem, jak szanowny Czytelnik, więc nie wie tak do końca czy tych wolnych rodników nie można zjeść. Natomiast na pewno można to podciągnąć pod te substancje, które "w wyniku metabolizmu w organizmie - przekształcają się do czynników rakotwórczych". Nawet jeśli substraty nie są nietrwałe.

Wiedziałam, że przedłużający się stan zapalny szkodzi, ale nie wiedziałam że to może być ten mechanizm. Ciekawe. Bardzo prawdopodobne.

Co do leczenia stanów zapalnych i badań krwi - to jeśli napiszę "warto robić" - to czytelnicy którzy lubią się leczyć zaczną robić badania codziennie. Jak napiszę, żeby nie przejmować się za bardzo - to czytelnicy, którzy nie lubią się leczyć będą mieli powód, żeby nie chodzić nigdy do lekarza.
A potem pierwsi mnie zaskarżą o anemię, a drudzy o przeoczonego raka - bo było napisane! Na blogu medycznym!
Więc napiszę w jedyny możliwy sposób - badać się należy z sensem.

Co wiecej: jeśli się zastosuje schemat zapobiegania nowotworom, czyli:
- żyć w czystym
- jeść zdrowe
- wysypiać się
- nie stresować
- a jeśli się zdarzy choroba wirusowa, to się nie forsować tylko położyć do łóżka i leżeć plackiem
to i stanów przewlekłych zapalnych powinno być mniej, bo układ immunologiczny będzie sprawniejszy. I tak znów wygrywa zdrowy rozsądek.

PS. Filips, ja bardzo lubię Twoje komentarze.
Ten Twój z odcinka o łupieżu rozpętał niezłą a rzeczową dyskusję i zmienił moje zakupy szamponowe! Czego to się człowiek nie dowie ze swojego własnego bloga.
;-)

Anonimowy pisze...

Lilu Kochana!
Była taka piosenka:
"Chcesz być zdrowy,
Starań dołóż,
Nie pij, nie pal, nie cudzołóż,
Nie podglądaj, nie pożądaj,
Kochaj bliźnich i tak dalej,
A najlepiej nie żyj wcale."
Słowa ułożył pan Wołek, śpiewała pani Celińska. Znajdź sobie na You Tubie. Polecam i całuję! Stefan.

Lila pisze...

He he, Stefan, widzę że jesteś w tej fazie, kiedy nie rzucasz palenia :-)

W tej samej materii był jeszcze dowcip:
- Panie doktorze, czy jak nie będę pił, palił i używał dziewczynek, to będę żył dłużej?
- Może i tak, tylko po co?

To jak już sobie dokładasz ryzyka, to dokładaj z rozsądkiem: w tych dziedzinach co je lubisz. A tak kompletnie bez sensu, ani z przyjemnością, ani zdrowo - to już nie. Przecież mówię: z rozsądkiem.

Anonimowy pisze...

Jak ja nie lubię przyrównywania nowotwór = rak.... Bo potem ludzie boją się każdego słowa "nowotwór".

A tymczasem nowotwór to każdy "nowy twór", niezgodny z otaczającymi tkankami. Nowotwory są łagodne i złośliwe - i dopiero te złośliwe są zwane rakami.

Poza tym nie każdy rak = przerzuty. Przerzuty pojawiają się dopiero w pewnym "stadium rozwoju" raka.

Natomiast co do życia w sterylności - to też niezdrowe :) Każdy człowiek, zgodnie ze słowami jednego z moich profesorów, ma ok. 100 komórek nowotworowych rozsianych po całym ciele. Ale zdolności obronne organizmu sa tak ogromne, że mało które i bardzo rzadko przełamują te bariery i przekształcają się w nowotwory - więc nie ma się co bać :)

Anonimowy pisze...

witam tak w ogóle jestem laikiem w tym temacie, ale chodzi mi o to czy nie można po prostu uśmiercić takiej nie chcianej komórki? czy tak komórka która nie umrze jest mocniejsza od tej która jest i która ją zastępuje później.czy taka przed ty jak umrze jest słabsza o dych pozostałym, może jakiś środek wstrzyknięty wspomagał by żeby te słabsze na pewno umarły, i też np taki fragment nie dobrej komórki byłby wypalony itp przecież w tym miejscu powstały by dobre, czym zabijamy komórki w swoim ciele na co dzień nie chcący, np, alkohol ocet spaliny, masakra jakaś, moją babcia paliła ze 45 lat i mała płuca jak młoda a na jelicie ja to wykończyło chol....wo, proszę o kilka odpowiedzi, chodź pewnie pyt są banalnie śmieszne

Anonimowy pisze...

walka z wiatrakami .zdrowie jest jak kosmos , dotarcie do chorej komórki jeszcze przed jej zakażeniem jest jak trafienie w asteroidę z pistoletu .problem polega na zdiagnozowaniu trajektorii choroby .rodzina przodkowie itp następnie dotarciu do sedna zwyrodnienia komórki, zakażeniu jej,i unicestwienie ,wycięcie ,albo przez asymilację.
wyjałowienie organizmu w okolicach choroby jest czystym barbarzyństwem to jak zniszczenie całej galaktyki ,a chodziło nam tylko o asteroidę