wtorek, 31 stycznia 2012

SERIA OKO: LASER W OKU

Chodzi o leczenie krótkowzroczności, albo innych wad wzroku, laserem. Czyli pozbycie się okularów dzięki zabiegowi laserem.

Generalnie cała zabawa ma dwa etapy:
1.   Wypalenie odpowiedniego kształtu rogówki laserem – i to jest mniej ważny etap.
2.   Pielęgnacja gojącego się nabłonka na oku – i to jest kluczowe, trwa ze 3 miesiące, i polega na wpuszczaniu leków w kroplach do oka, żeby się dobrze zagoiło. 


Gojenie

Prawidłowo oko i nie tylko oko, ale cokolwiek w ciele, goi się z blizną. Oko nie jest wyjątkiem. Dlatego po zabiegu przyjmuje się do oka nie tylko antybiotyki, żeby się dobrze goiło, ale też leki opóźniające gojenie (sterydy w kroplach). Wtedy oko goi się dłużej, ale bez blizny. Dlatego trwa to 3 miesiące (około), i jest kluczowe, bo  jak się zgoi z blizną, to sfalowanego nabłonka oka nie ma za bardzo jak wyprostować. Źle wypalony dołek w oku to jeszcze da się skorygować. Sfalowany nabłonek to nie bardzo. Dlatego to takie obłędnie ważne, żeby te krople sobie koniecznie wpuszczać.  


Istota zabiegu.

Sama technika jest prosta. Generalna zasada jest taka, że krótkowidzowi, który skupia światło za mocno – modelujemy powierzchnię tak, by uzyskać mniejszą krzywiznę rogówki, więc żeby mniej łamała światło. Wypalamy dołek. A dalekowidzowi (za mało łamie światło) modelujemy kształt tak by zrobić mu górkę, żeby bardziej łamała światło. Jakim cudem wypalić górkę, skoro nie można dodać rogówki, a tylko ją odparować? Ano – wypalając rowek dookoła, wtedy zostaje górka. A osobom z wadami kształtu rogówki, na przykład rogiem rogówki, czy dowolną nieregularnością kształtu – można przywrócić gładkość (odparować, usunąć to, co nierówne).

I już. 


Czy to boli?

Nie. Jest w znieczuleniu miejscowym, i to w zupełności wystarcza.
Natomiast przez 2-3 dni jest się odurzonym, wytrąconym z równowagi i ma się dyskomfort w oczach (jakoś tak sucho i dziwnie), mimo obstawy przeciwbólowej. Nie wolno się podrapać ani potrzeć w oko! Jest opatrunek (soczewka kontaktowa bardzo oddychająca, opatrunkowa) i można ją sobie niechcący zetrzeć z oka, dlatego zwykle jest zaklejone gazikiem, żeby nie kusiło podłubać, czy odruchowo potrzeć. I jeszcze koszmarnie jest się wrażliwym na światło. Zaciemnione zasłony, kompres na oczy, a jeszcze i tak człowiek by się najchętniej zakopał pod kołdrą żeby nie raziło i przespał. Mimo zniesienia bólu organizm wie, że była solidna trauma.



Czy od razu się dobrze widzi?

Nie.
Po dwu dniach się w ogóle widzi, po tygodniu da się czytać, po miesiącu jest dobrze. Pełna ocena ostrości po zgojeniu, czyli po około 3 miesiącach do pół roku, niemniej po miesiącu już jest dobrze. 




Czy każdy może?

Trzeba być dorosłym z ukończonym wzrastaniem oka – czyli być starszym niż 22 lata. Nie można mieć jaskry (bo wtedy nie można brać sterydów do oka), nie można mieć zbyt dużej wady wzroku, żeby rogówka była wystarczająco gruba, by w niej coś wypalać. Za cienka rogówka dyskwalifikuje. Duża wada = głębszy dołek. Granica tego co można jest koło 8 dioptrii, ale to jest sprawa indywidualna. Na grubej rogówce można zrobić i 13 dioptrii, a i techniki idą naprzód, więc możliwe, że już można robić i większe wady. Decyduje lekarz okulista z kliniki robiącej zabieg. NFZ nie refunduje tego.



I to jest na zawsze?

Tak.
Oczywiście nie chroni przed tak zwaną dalekowzrocznością starczą, czyli okularami do czytania, które wynikają ze starzenia się soczewki i utratą jej elastyczności, a co za tym idzie zdejmują trochę zdolności widzenia z obu końców – nie widzi się ani tak dobrze w bliskiej bliży (i żeby czytać zakłada się okulary), ani tak dalekiej dali (co zwykle ludzie lekceważą i nie poprawiają, jeśli tylko z grubsza coś widzą na ulicy). Środek widzenia zostaje.

5 komentarzy:

Tomek pisze...

Jest jeszcze kwestia zaćmy w rodzinie która dyskwalifikuje leczenie. Nie do końca co prawda bo da się skorygować wadę wzroku ale dopiero jak zaćma wystąpi toteż jeśli ma się rodziców z zaćmą to trzeba poczekać na swoją.

Lila pisze...

Dziękuję za komentarz. Prawie tak, ale nie do końca.
Na zaćmę zazwyczaj zaczyna się chorować w wieku podeszłym. Zanim dostanie się zaćmy powiedzmy koło 60 roku zycia czy 80 to można sobie oczy zoperować około 30 i cieszyć się kilkadziesiąt lat dobrym widzeniem.

Jeśli zaćmę już się ma (również jeśli z jakiegoś powodu ma się zaćmę wcześnie) - to najpierw się robi zaćmę operacyjnie, z wejściem do gałki ocznej, i zazwyczaj przy okazji wszczepieniem soczewki w miejsce wyciętej zaćmionej soczewki. Soczewka wszczepiona zazwyczaj wyrównuje wadę wzroku. Natomiast ta wszczepiona się nie ugina, więc nie ma akomodacji (widzenia i blisko i daleko). Czyżbym miała popełnić coś o zaćmie?

Anonimowy pisze...

Z tego co wiem jest kilka technik laserowych operacji oczu, bez lub z odchylaniem warstwy rogówki oraz cięciem mechanicznym lub laserowym.
Którą metodą wykonywane są operacje w Polsce?

Lila pisze...

Mechaniczne cięcie to robili kiedyś w ZSRR, przeciętna uzyskiwana dokładność 2 dioptrie. Wtedy jeszcze nie było wersji z laserem.

Istotnie - laser może albo być wyłącznie z odchyleniem nabłonka bez nacinania rogówki, albo z odchyleniem warstwy rogówki. Ja miałam laser bez odchylania rogówki w 2005, i ośrodek robił wyłącznie tą metodą wtedy.

Jak się robi w Polsce- to wyłącznie kwestia tego kiedy okuliści z Polski z danego ośrodka pojadą, przeszkolą się w metodzie i wrócą. Jak patrzyłam na podobne zabiegi w roku 2000 to był jeden ośrodek w Wawie i jeden na Śląsku i nieboskie ceny w obu (nie wiem którą metodą robili). W 2005 w Wawie były 3 ośrodki, które robiły, ceny 3 razy mniejsze. Nie wiem ile ośrodków robi teraz w 2012, i czy nacinają już czy jeszcze nie, ale panowali wprowadzić inne wersje, bo można większe wady robić.

Olaf pisze...

Buu... To Dorotka jeszcze przez dwa miesiące dziadków nie zobaczy... :-(