środa, 1 lutego 2012

UCZULENIE NA ANTYBIOTYKI

Uczulenie na antybiotyki – takie dostałam zamówienie, żeby tu napisać. Dobrze.

Najczęstsze uczulenia są na penicyliny, a szkoda, bo te antybiotyki są mało szkodliwe. Z tego powodu, oraz dlatego, że penicyliny są w zastrzyku (przyjętne doustnie są trawione) – rzadko są dziś stosowane. Nowsze pochodne są do paszczy. I jak podają mądre książki 10 procent osób uczulonych na penicylinę jest też uczulone na cefalosporyny – nowsza grupa antybiotyków, bardzo dobra, bo działająca na wiele szczepów bakterii i stosunkowo mało szkodliwa dla człowieka. Alergia na te antybiotyki to jest alergia krzyżowa, czyli wynikająca z częściowego podobieństwa cząsteczki cefalosporyn i penicylin. Przeciwciała rozpoznają je jako ten sam alergen. (O alergiach krzyżowych można przeczytać więcej w niedawno powieszonym odcinku „ALERGIE KRZYŻOWE”.)

I taką wiedzę wyniosłam ze studiów, dopóki nie poszłam do kliniki się uczyć. A tam powiedzieli: „Wiecie państwo, ta ilość uczuleń na penicyliny jest bardzo przeceniania, większość tych uczuleń tak naprawę jest na prokainę, z którą penicylina jest wstrzykiwana”.

Prokaina, substancja, która po pierwsze znieczula i sprawia, że zastrzyk jest mniej bolesny, a po drugie i ważniejsze - spowalnia uwalnianie penicyliy i sprawia, że można podawać raz czy dwa razy na dobę (a nie co kilka godzin). Faktycznie bardzo często podawano penicylinę z prokainą.

Sama jako niemowlę podobno dostawałam taką i podobno miałam uczulenie (słabo to pamiętam). W uszanowaniu własnej alergii, już jako dorosła, świadomie nie przyjmowałam ani penicyliny, ani wspomnianych cefalosporyn. Tylko w razie potrzeby antybiotykoterapii przyjmowałam inne antybiotyki. Też mocne i szeroko zakresowe, ale niestety bardziej szkodliwe. Podzieliłam się tą informacją z lekarzem z kliniki.
- to my Pani zrobimy próbę uczuleniową.
- tak teraz, już?
- tak, pójdzie Pani do zabiegowego. Nałożymy penicylinę i kontrolę, prokainy nie podamy.

Przemyślałam sprawę. Mogę dostać wstrząsu, tak.  Wyobrażacie sobie te nagłówki gazet? „studentka medycyny zabita przez lekarzy w czasie zajęć”. Ojoj. Ale to jest ośrodek akademicki, dobry, w razie czego przecież mnie zaintubują i poleczą wstrząs. Jeśli gdziekolwiek robić próbę, to właśnie tu, gdzie mają i sprzęt i doświadczenie. A dobrze by było móc brać te mniej szkodliwe antybiotyki. Poszłam do zabiegowego. Kolejne 20 minut siedziałam jak na szpilkach. I co? I NIC! Hura!

Od tej pory wiem, że mogę brać i penicyliny i cefalosporyny. (Co nie znaczy, że każdy czytelnik tego bloga będzie tak miał, niestety.) Oddzielnie napiszę o zaburzeniach żołądkowych, które szerokozakresowe antybiotyki lubią wywoływać (oj, lubią). Bo wybijają przy okazji prawidłowe bakterie w jelitach. Tego nie należy mylić z uczuleniem! Napiszę też jak sobie z tym radzić.

Dokładne statystyki ile osób w populacji jest uczulonych na jaki antybiotyk - to trudno zrobić, bo to by trzeba było robić planowane badania na losowanych osobach. Dostępne mogą być statystyki: ile osób trafia do szpitala we wstrząsie podaniu antybiotyku. Ale to z kolei jest o tyle niemiarodajne, że zależy od tego, ile osób dany antybiotyk bierze, bo jak dużo osób bierze to i więcej trafi z powikłaniem po przyjmowaniu. Na antybiotyki są „mody” – i miejmy nadzieję, że powiązane bardziej z aktualizacją wytycznych zakaźnych na dany teren, a nie z reklamą, a prawda zwykle jest po środku.
Penicyliny i cefalosporyny należą do uczulających najczęściej, i również są stosunkowo najmniej obarczone działaniami niepożądanymi. Dlatego należy tu zachować rozsądek, przy decyzji czy brać czy nie.

2 komentarze:

metamorfozasylwetki pisze...

Jako mała dziewczynka pamiętam rzadkie okresy gdy nie brałam antybiotyków, bo generalnie na penicylinie, debecylinie i biofuroksymie opierała się moja"dieta" :). Nigdy nie spodziewałam się, że Ja mogłabym kiedykolwiek dostać wstrząsu anafilaktycznego. Kto jak kto, ale ja NIE!. Tak myślałam do czasu, gdy w wieku dwudziestu paru lat żegnałam sie z tym światem po podaniu biofuroksymu. Pielęgniarka przyszła do mnie do domu podała mi zastrzyk po którym dziwnie się poczułam, ale resztkami sił wspiełam się na taboret by sięgnąć po czekolade dla jej córki i nagle moje ciało zaczęło tak piec jakbym wpadła w rój os. Po czym udałam sie do toalety tylko nie wiedziałam jak sie do niej obrócić. Na szczęście są miski. Gdy przyjechał lekarz miałam tętno 20, nie znam się na tym najlepiej ale chyba było dość niskie, bo lekarz się bardzo zdziwił i kazał mojemu mężowi mnie zawieść do lekarza. Kolejny wstrząs wraz z utratą świadomości dostałam dwa lata później po cefalosporynach. Niestety Pani laryngolog nie wiedziała o tym o czym wiesz Ty Liliano, a szkoda. Teraz boję się bardziej chorować niż nie chorować :)

Barbara Próchnicka pisze...

Natknełam się na ten wpis,szukając coś o cefalosporynach i penicylinie . Na przestrzeni grudnia 2016 i stycznia2017cztery razy chorowałam i brałam różne antybiotyki w tym i zamur. Nie działo się nic. Natomiast na początku kwietnia tego roku dopadło mnie jakieś przeziębienie i lekarz zdecydował znów o antybiotykoterapi dostałam zamur . No i się zaczęło w pół godziny od wzięcia tabletki dostałam wstrząsu. Przeżyłam dzięki sobie /bo świąd i pieczenie kazało mi natychmiast jechać do szpitala i dalej robotę przeją anestezjolog bo pielęgniarki wpadły poprostu w panike i nawet tlenu nie umiały podać. Straszne to przeżycie . Mam słobą odporność i staram się wzmacniać mój system immunologiczny ale i tak łapie wszystko od każdego. I teraz zastanawiam się czy mogę brać inne antybiotyki.